poniedziałek, 2 stycznia 2012

My New York State of Mind....

Nie lubię noworocznych postanowień, dlatego nie ich nie poczyniłam.. Ale z początkiem roku łatwiej zacząć coś nowego..to chyba przez wrażenie, że nowe cyferki w dacie zwiastują coś nowego, jakieś zmiany...
Czy takie zmiany nastąpią w moim życiu - nie wiem. I nie o nie tu chodzi:) Myśl o blogu kiełkowała jakiś czas w mojej głowie i dziś nadszedł ten dzień.  "I'm in a New York state of mind..."- śpiewał Billy Joel. Mi Nowy Jork kojarzy się..no właśnie..z czym? Ze wszystkim. Podejrzewam, że jak w każdej naprawdę wielkiej metropolii można znaleźć tam wszystko.. Ludzi wszystkich narodowości, biedę i bogactwo, kolory i szarości, można skosztować tam wszystkich potraw świata. Miasto, które nigdy nie śpi... w którym, znajdzie się wszystko, jeśli się dobrze poszuka...miasto, które fascynuje...
Nigdy tam nie byłam, kiedyś tam pojadę...
"I'm in a New York state of mind..." taki właśnie mam dziś nastrój i stąd tytuł bloga.
Zobaczymy, co dalej...:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz